Joanna Kessler - Dziennik

poza siecią

w pociągu zabrakło plastiku na gniazdka
i skończył mi się zasięg świata.
nie mogę zatem uciec do sieci i udawać skupienia
słucham wiec torów
ich tonów
i uczę się na pamięć miast
ich nazw
których nie chwytam wzrokiem.
kontroler dziurawi przepustkę do zieleni
i wygania za oszklone drzwi
bo źle siedziałam
źle jechałam dotychczas
nie zapłaciłam wpisowego za jazdę w wagonie z jedynka.
zamykam więc drzwi do swej klasy niższej
aby przez ostatnie minuty podróży delektować się powrotem do sieci
bo w drugiej klasie wystarczyło plastiku na gniazda…
niższe klasy częściej potrzebują doładowania!
  • 15 listopada 2017, 01:18:53
  • Podoba się: 0
  • Komentarze: 0

Podoba się (0)

Komentarze (0)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

List do R`

drogi panie redaktorze!
 
nie mam nic do oclenia
nie przemyciłam żadnego obrazu
do ocalenia garść drobnych przecinków
wycinam je z gazety
wycieram między wierszami
wykreślam litery z prawa
na lewo wyglądam.
na oko nie ubieram tuszu
kreślę ołówkiem bez gumki
nie zabezpieczam kartki w kratki
linie papilarne mokre od retuszu.
 
drogi panie redaktorze!
 
ja nie pisałam się na to
co mi pan wyczytał między nogami
i nie stawiam kropki nad ani pod.
bo mi się pan wypisał poza kubki smaku
i nie chcę skończyć w pańskiej piaskownicy
z cudzą babką i niechcianym dołem
zalewanym pod wpływem
obcych
którzy w przypływie się zmyli.
 
 
resztki nie sycą
gdy jestem niechcianym gościem
na nieswoich przyjęciach.
na jej świętach nie będzie prezentów z moim imieniem.
ubieram się więc w cudze uśmiechy
bo nie wystarczyło mi gestów i muszę pożyczać od innych.
przebieram się zatem za siebie przymierzam cudze odbicia
moje wyszło z mody za złe wychowanie.
a ty nie tłumaczysz mi swoich spojrzeń
patrzysz z pełnymi ustami
sylabami cię słyszę bo słowa masz nieczytelne.
już od dawna nie rzucam cienia na wiatr
bo krztuszę się cudzym powietrzem.
  • 21 października 2016, 02:46:36
  • Podoba się: 0
  • Komentarze: 0

Podoba się (0)

Komentarze (0)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Niepoliczalni

przeliczyli się między sobą
bo za dużo w nich było słyszalnych sylab i niemych decybeli
taktowanych w słowa
membraną między wierszem a jękiem.
wydłużyli więc odległość na wyciągnięcie wniosków,
bo o wspólny przydział nie prosili nikogo
i nikt nie ustąpił im miejsca w przedziale
między jej rozkładem zajęć komorniczych a jego planem odlotów
bez krętych schodów i ruchomych celów.
nie zakładali więc ubrań na gesty

bo to zdrada czasu
bo przesypało się w nich całe ziarno
bo nikt ich nie uczył

jak dotrzeć do cudzego
jak szukać po rozmytych śladach
i na jaką głębokość podskoczyć
by nie skończyć w sobie.
  • 07 kwietnia 2016, 21:31:15
  • Podoba się: 0
  • Komentarze: 0

Podoba się (0)

Komentarze (0)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Korponacje

ranek jak z bicza wpadł zza firanki,
mijając mnie w wiadomościach pobudzanych kawą
choć przebudziłam się dopiero między klamką a przystankiem,
gdzie szybko mogłam schować się wśród ludzi,
by nie wyjść poza granice możliwości
i nie skończyć z widokiem na betonowy krajobraz.
miejskie tunele pozwalają zapomnieć
i zagubić się między topografią wejść i wyjść na powierzchnię,
której nie widać zza metrowej szyby zbitej z cudzych oddechów
splątanych z kabli słuchawek i sznurówek śledzących czyjeś kroki.
te przedziały łączą
poza zasięgiem komórek macierzystych
w jedno ciało pędzące z prędkością torów do najbliższego punktu ujścia,
w którym odurzeni światłem odrywamy się od swoich kokpitów,
by za kilka kroków skończyć
każdy na pulpicie innej korponacji.
  • 07 kwietnia 2016, 21:22:57
  • Podoba się: 0
  • Komentarze: 0

Podoba się (0)

Komentarze (0)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Granice wyspy

niedzielny poranek ciężki od ołowiu i mokry od śliny
twoich pocałunków nie zmyłam z twarzy od wieczora
i przypominają że tydzień ma więcej dni które się nie dzielą.
mój oddech ma wczorajszy smak
czarnej porzeczki, podkreślonej czerwoną szminką.
widok już nie przemawia pełnią
i nie spełnia się białymi karłami,
jakby księżyc spadł gdzieś za horyzont
a słońce powiesiło z rozpaczy, że nie wschodzi z drugiej strony miasta.
ustawiam się więc frontem do szyby i próbuje nie zakrztusić się kolejnym machem
wdycham powoli bez zachłystywania
bez wychylania poza mury
poza granice parapetu

bo dalej jest za zielono tam bezpieczne czują się tylko żaby
i motyle poza siatką cywilizacji.

zostaję więc na swojej kuchennej wyspie i nie zrywam kartki z kolejnym dniem,
żeby nie obudzić się z poniedziałkiem w dłoni.
  • 07 kwietnia 2016, 21:19:07
  • Podoba się: 0
  • Komentarze: 0

Podoba się (0)

Komentarze (0)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Etnos

świadomość doskwiera skwierczy i łamie się
drzazgą wbitą po kość w mięsień
którego nawyk bicia zaciera argument umierania.
boję się cudzego cienia na skórze
gdy ubrana w gęsie pióra przykrywam się potem.
zalewam więc z innymi którzy potopili swoje glisty
i nie wypełzają już poza rezerwę
bo osunęli się dawno spod stóp procentowych
by nie stracić normy i nie wylądować w post sacrum.
  • 07 kwietnia 2016, 21:12:46
  • Podoba się: 0
  • Komentarze: 0

Podoba się (0)

Komentarze (0)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się